poniedziałek, 30 września 2019

Metoda Chopina w świetle niektórych ustaleń cybernetyki – rozpatrywana w kategoriach technologii komunikacyjnych [skrót wykładu wygłoszonego podczas XXV Warsztatów Pianistycznych w Krynicy Zdroju w dniu 25. 6. 2019]


I. Gdy w 1995  ukazała się książka dr Daniela Golemana o inteligencji emocjonalnej, wielu sądziło, że wiek XXI będzie nazywany WIEKIEM EMOCJI. Okazało się jednak, że jest inaczej. Wiele znaków na Niebie i Ziemi wskazuje na to, że wiek XXI będzie wiekiem Braku Wody, Przemian Klimatu, odchodzenia od Plastiku oraz INFORMACJI i ich przetwarzania. Nie zmienia to wagi spostrzeżeń amerykańskiego psychologa; do emocji musimy się stale odwoływać i czynimy to zawsze. Jednak psychologiczną podstawę wszelkiego ludzkiego działania stanowi – tak przynajmniej sądzę – żelazna pewność własnej prawdy o wszelkim zjawisku. Jestem pewien, że Chopin (podobnie, jak każdy genialny Artysta) nie miał wątpliwości co do jedynie słusznego miejsca dla każdej przez siebie zapisanej nuty i jakości każdego przez siebie zagranego dźwięku we wszystkich jego aspektach i wymiarach. Reszty nie ma – szkice nieudane kazał spalić, a od pewnego czasu jego instrument milczy. Sądzę też, że tylko da Vinci wiedział, czym w pracy malarskiej  kieruje się Jego Osoba – podobnie, tylko Einstein znał przynajmniej niektóre ulice i zaułki, po których Jego myśl podążała w stronę znanego wyniku.



Na tej samej zasadzie winniśmy przyjąć, że tylko  Chopin w całej rozciągłości wiedział – co czyni – ucząc; poza Osobą Chopina jego Metoda nie istnieje. Co bynajmniej nie oznacza, że niemal każde subiektywnie odczuwane ludzkie działanie nie zawiera elementów, które można próbować zrekonstruować przez wykorzystanie pewnych ich cech, o których możemy ewentualnie zdobyć jakąś wiedzę. Moje chopinowskie eksploracje i wnioskowania nie pragną być klasyfikowane jako klony  Metody Chopina! To są tylko i wyłącznie wnioski z badań i eksperymentów prowadzonych w odniesieniu do Metody, a o ich wartości niech decyduje ich praktyczna przydatność. Dopóki nie sprawdzono, czy KOŁO istotnie się TOCZY – nie mówmy, że to kolejna nieudana próba wykradzenia Panu Bogu Jego Wielkich Tajemnic.



II. Druga sprawa zasygnalizowana w temacie jest względnie prosta – chodzi o kategorię INFORMACJI. Mam na uwadze wszystkie trzy warianty: statystyczny, semantyczny i pragmatyczny w odniesieniu do problemu ich odbioru i rozumienia. Natomiast pierwsza? Cybernetyka? Ostatnio rozmawiałem z  kilkoma praktykami IT – wszyscy po studiach, bardzo dobrze dający sobie radę w zawodzie; mówią to samo – stara dobra cybernetyka skończyła się w momencie śmierci S. Lema.


                                                                                

Dziś mamy jej kontynuację i takie kwestie, jak sztuczna inteligencja (w tym prawa Asimova, Langforda i Tildena) i jej zastosowania oraz – jak zawsze – obawę przed zwycięstwem naturalnej głupoty, czyli ludzkiego irracjonalizmu nad dowolną, naturalną czy sztuczną inteligencją. Mieszkańcy Ziemi mają aktualnie do dyspozycji siły o nieomal kosmicznych wymiarach oraz niemal zerową wiedzę o ludziach, którym na mocy  demokratycznego wyboru dano prawo dysponowania tymi siłami. A, w ogóle, cybernetyka to nauka bardzo młoda, choć jej korzenie sięgają dość daleko w głąb Czasu.

1. W znaczeniu nauki rządzenia pierwszy terminu tego użył André Marie Ampère w Eseju o filozofii nauki.

2. W analitycznym przedstawianiu naturalnego podziału wiedzy ludzkiej  już  starożytni Grecy rozszerzyli znaczenie tego pojęcia poza sterowanie statkiem [kybernán, gr. - 'sterować, kontrolować'].

3. Cybernetyka jest nauką o organizacji, mechanizmach kontroli i komunikacji u zwierząt i maszyn. W języku polskim po raz pierwszy pojęcie to zostało użyte przez dr Bronisława F. Trentowskiego w pracy Stosunek  filozofii do cybernetyki, czyli sztuki rządzenia narodem z 1843 roku.

4. Cybernetyka analizuje analogie między zasadami działania organizmów żywych, układów społecznych i maszyn [holizm], odkrywa ogólne prawa wspólne dla różnych nauk i umożliwia przenoszenie tych praw z jednej dziedziny na drugą; jest więc nauką interdyscyplinarną, znajdującą wiele zastosowań praktycznych. Uznaje się ją często za jeden z nurtów w tzw. badaniach systemowych.

5. Za twórcę cybernetyki jako samodzielnej dyscypliny naukowej uważa się amerykańskiego matematyka Norberta Wienera. Jego praca Cybernetics or Control and Communication in the Animal and the Machine, wydana w 1948 roku, jest klasycznym dziełem w tej dziedzinie.

6. ICT [Information and Communication Technology] – w  zakres pojęciowy technologii ICT wchodzą wszystkie media komunikacyjne (Internet, sieci bezprzewodowe, sieci Bluetooth, telefonia stacjonarna, komórkowa, satelitarna, technologie komunikacji za pomocą dźwięku i obrazu, radio, telewizje itp.) oraz media umożliwiające zapis informacji (pamięci przenośne, dyski twarde, dyski CD/DVD, taśmy itp.), a także sprzęty umożliwiające przetwarzanie informacji (komputery osobiste, serwery, sieci komputerowe itp.). Dodatkowo technologie ICT obejmują także całą gamę aplikacji informatycznych oraz złożonych systemów IT umożliwiających realizację przetwarzania i przesyłania danych na wyższym poziomie technicznym niż poziom sprzętowy. Jest tego wszystkiego mnóstwo. I co z tego wszystkiego dla nas wynika?

III. Z moich obserwacji od dawna inspirowanych czymś, co by można określić mianem fascynacji technikami informatycznymi, wynika przekonanie o ważności zarówno obiektywizmu w ocenach sytuacji, jak precyzji we wnioskowaniu. Ponieważ cybernetycy definiują cybernetykę jako naukę o sterowaniu, a czymże innym jest pedagogika i wychowanie jak nie próbą pomocy Młodym w zdobywaniu sztuki sprawnego i skutecznego sterowania własnym rozwojem, pomyślałem, że może dobrze będzie – skoro mamy mówić o czymś tak doskonałym, jak chopinowskie Nauczanie – powiązać te dwa wątki i zobaczyć, jak to zadziała?



W odróżnieniu od cybernetyki – PEDAGOGIKA i wszystko, co do niej pod dowolnym względem należy, to rzeczy pradawne, których korzenie nikną w pyłach i dymach historii. Pedagogika – niby – odnosi się głównie do młodego pokolenia, które dzięki oddziaływaniom wychowawczym winno osiągnąć optymalny rozwój osobowości, ukształtować wiedzę o rzeczywistości, przygotować się do funkcjonowania w życiu społecznym. Na tym gruncie formułuje się istotę, cele, treści, metody, środki i formy organizacyjne procesów wychowawczych. Faktycznie jednak wszystkie grupy społeczne w każdym wieku – mniej lub bardziej świadomie – realizują, każda na swój sposób i swoimi metodami, rozmaite procedury, których sens sprowadza się stale do tego samego: do doprowadzenia do stanu, w którym zawsze obecna DRUGA STRONA zaczyna spełniać marzenia  STRONY PIERWSZEJ. Weźmy pod lupę układ Babcia – Wnuczek, Zięć – Teściowa, ale także Uczeń – Nauczyciel i odwrotnie.  Nie posiadam odpowiednio ważkich materiałów dowodowych, ale intuicja i przez ponad pół wieku zdobywane doświadczenie mówią mi, że najważniejsze ze wszystkich są jednak i mimo wszystko – nasze geny, rozumiane (poetycko mówiąc – inaczej chyba jeszcze  nie potrafimy) jako sieć okien otwierających szanse rozwoju i działania jednostki. Ilość, rozmieszczenie oraz format tych konstruktów (zarazem – układ wewnętrznych motorów Człowieka) pozwala jednym posuwać się na szachownicy życia z siłą i w tempie Mozarta, gdy innym ogranicza ich szanse nawet daleko poniżej tempa Salieriego.

IV. Chcę teraz zaproponować  krótki fragment nadzwyczajnego filmu Milosa Formana, mam nadzieję, że da nam pomoc w zrozumieniu istoty problemu, którego nadal nie jesteśmy w stanie opisać w sposób, który uczyniłby z owego węzła rzecz jasną jak tabliczka mnożenia: każda i każdy z nas potrafi dla własnych potrzeb wyciągnąć wnioski z obejrzanego fragmentu. Czytelników tego tekstu serdecznie zapraszam do zachwycenia się mistrzowską realizacją sceny, w której Salieri przyjmuje wdowę po Mozarcie i przegląda przyniesione przez nią rękopisy Wolfganga Amadeusza...




To jakby tylko przy okazji mówienia o talentach, ale są tu i inne ważne wątki. Wszystko w Państwa własnych rękach…!

V. Do głównych ośrodków wychowania i kształcenia zalicza się rodzinę oraz grupy rówieśnicze  i instytucjonalne jak przedszkole, szkołę elementarną i gimnazjum, liceum, a potem kształcenie akademickie. Zakres zainteresowań pedagogiki jest nieco szerszy i obejmuje też samowychowanie i samokształcenie młodzieży i dorosłych, oddziaływanie wychowawcze instytucji wychowania pozaszkolnego, głównie: środków masowej komunikacji, organizacji młodzieżowych, placówek kulturalnych (teatrów, klubów, muzeów) oraz instytucji wychowania religijnego. Przedstawicielami pedagogiki jako nauki są pedagodzy o odpowiedniej specjalności pedagogicznej. Nie wolno jednak lekceważyć roli i znaczenia procesów, które w życiu społecznym zachodzą zwyczajowo w mało kontrolowany sposób – w domowym zaciszu, w przestrzeniach hipermarketów, szopie, altanie oraz w rozmaitych innych miejscach, w których wzrastające nowe pokolenia przechodzą ukryte przed oficjalnym szkiełkiem i okiem etapy życiowych wtajemniczeń. Zadaniem pedagogiki jako nauki empirycznej jest wyposażenie pedagogów, którzy organizują procesy edukacyjne,  w wiedzę o skuteczności różnych procedur. Jeśli przyszli pedagodzy nie zechcą wziąć pod uwagę wszystkiego tego, o czym mówiliśmy przed chwilą – ich świadomość i wiedza będą pełne białych plam, a wyciągane wnioski – nieskuteczne, bo zbudowane na danych dalekich od prawdziwości.

VI. Potoczna wiedza głosi, że manipulacja ludźmi może być skuteczna tylko wówczas, gdy jej technika nie jest znana tym, którzy jej podlegają;  choć to brzydkie, nabiera wdzięku, gdy z kulturą i wyczuciem postaramy się wykorzystać tę prawdę w pracy z naszymi uczniami ku powszechnemu dobru. Jak to zrealizować? Przychodzi mi na myśl stale jeden i ten sam Przykład! Chopin był genialnym Artystą – zarówno jako kompozytor, jak i jako pianista. Ta prawda nie podlega żadnej dyskusji. Za chwilę powrócimy do tej wielkiej Postaci – maleńka dygresja: polski uczony, prof.  Marian Mazur stworzył teorię systemów autonomicznych i opublikował ją w swej książce Cybernetyczna teoria układów samodzielnych, a następnie rozwinął w pracy Cybernetyka i charakter. System autonomiczny, zgodnie z jego poglądem, to taki system, który ma zdolność do sterowania samym sobą i może przeciwdziałać utracie tej zdolności; inaczej mówiąc, jest swoim własnym organizatorem i steruje samym sobą. Doskonałym  przykładem systemu autonomicznego jest człowiek, ale i dobrze zorganizowane społeczeństwo. Teoria prof. Mazura dostarcza dobrych narzędzi do analizowania procesów sterowania postępowaniem ludzi. Bogatsi o tę świadomość spróbujmy porównać rzeczy tylko z pozoru nieporównywalne: sposób uczenia bardzo przeciętnego nauczyciela, który dotyka instrumentu od przypadku do przypadku – z uczeniem „takiego” Chopina (ale i takiego Liszta, Clementiego, Cortot’a, Leszetyckiego, Rubinsteina, Godowskiego, Neuhausa, Igumnova, Lipattiego, Drzewieckiego i innych Mistrzów.)

VII. Czym różni się Metoda Chopina od wszystkich innych znanych w historii metod uczenia gry na fortepianie? Często to pytanie słyszałem w zresztą bardzo rozmaitych sytuacjach. Najkrócej można by na nie odpowiedzieć mówiąc, że Metoda Chopina dokładnie i jedynie tym się odróżniała od innych metod znanych w historii pianistyki – czym Chopin, jako Człowiek i Artysta odróżniał się od innych osób zajmujących się uczeniem gry na fortepianie. Bardziej szczegółowe odpowiedzi znajdziemy poniżej:

1. Czy Metoda Chopina może być pomocna w pracy nad dziełami innych kompozytorów?
- Tak. Ponieważ dotyczy ona techniki formowania dźwięku i - generalnie - pracy nad warsztatem pianistycznym; Metoda nie proponuje żadnych szczegółowych rozwiązań dotyczących interpretowania utworów należących do jakiegoś konkretnego stylu. Natomiast jednym z najważniejszych rezultatów stosowania proponowanych przez Chopina rozwiązań pedagogicznych jest budzenie twórczej postawy pianisty wobec studiowanej przez niego muzyki. W pierwszym rzędzie Metoda dotyczy spraw techniki gry, a dokładnie - integrowania wszystkich jej elementów w pracy nad muzyką przy fortepianie.

2. Czy Metodę Chopina można stosować w pracy z dziećmi dopiero rozpoczynającymi naukę gry na fortepianie?
- Bezwarunkowo tak; Metoda bowiem uczy jak stosować wyobraźnię i uaktywnia słyszenie; oba te elementy są szczególnie ważne właśnie w początkach nauki.

3. Czy Metoda Chopina przeznaczona jest tylko dla wybitnie utalentowanych uczniów i studentów?
- Nie. Metoda uaktywnia słuch i wydatnie pomaga rozwijać fantazję muzyczną; niezwykle ułatwia zdobycie naturalnego kontaktu z klawiaturą. Stosowanie Metody racjonalizuje i umuzykalnia proces formowania dźwięku. Te cechy czynią ją niezastąpioną nawet nie tyle dla wielkich talentów pianistycznych, które i tak świetnie sobie ze wszystkim radzą, co zwłaszcza dla mniej uzdolnionych adeptów pianistyki, którzy TEŻ chcieliby poznać smak radości wynikającej z instrumentalnie łatwego kontaktu z fortepianem. Dla nich szczególnie gra na fortepianie - traktowana w formalnie akademicki sposób - może być odczuwana jako wysuszanie wyobraźni i dręczenie rąk.

4. Co odróżnia Metodę Chopina od innych metod znanych z historii pedagogiki fortepianowej?
- Istnieje kilka elementów wyraźnie odróżniających Metodę Chopina od wszystkich innych znanych systemów pedagogicznych w pianistyce – z wyłączeniem metody Prof. H. Neuhausa, która – dla mnie – jest  rozwinięciem i uzupełnieniem chopinowskiej formuły. Przede wszystkim: chopinowska Metoda proponuje konkretne środki warsztatowe faktycznie pomagające zaktywizować słuch i fantazję muzyczną. Patrząc od strony czysto technicznej - Metoda uczy współpracy z naturalnymi oporami klawiatury, nie mówi zaś o konieczności ich "pokonywania" - nad czym, w zasadzie, skupiają się niemal wszystkie inne szkoły pianistyczne. Metoda pokazuje - jak z kontroli waloru barwy i dynamiki każdego wydobywanego dźwięku można uczynić doskonałe narzędzie pozwalające każdemu pianiście osiągnąć maksymalną możliwą dla niego sprawność instrumentalną. Dzieje się tak dzięki skierowaniu aktywności słuchu na konkretny obiekt - STREFĘ jakości brzmienia oraz wskazanie realnych sposobów URUCHAMIANIA WIZJI dźwięku tak, by on rzeczywiście był interesujący, czysty i żywy, a nie istniał jak zjawisko wyłącznie akustycznej natury. W podobny sposób patrzył na te sprawy m. in. Prof. Zbigniew Drzewiecki (1890-1971), troszcząc się o to, by w grze jego studentów nie pojawiały się nuty – trupy; w podobny sposób wypowiadał się na temat techniki fortepianowej wielki Józef Hofmann.

5. Jeżeli istotnie Metoda Chopina tak bardzo pozytywnie różni się od wielu innych systemów w pedagogice fortepianowej, to dlaczego ten fakt dotychczas nie został powszechnie dostrzeżony przez praktyków fortepianu - pianistów i pedagogów?
- Chciałoby się zawołać: "oto jest pytanie"...!

6. Czy Metoda Chopina podaje konkretne sposoby umożliwiające praktyczną realizację proponowanych przez nią rozwiązań warsztatowych?
- Tak jest. Vide – link (http://www.pianoeu.com/obrazki.html )

7. Czy oznacza to, że Metoda wyraźnie mówi także o fizycznych (manualnych) aspektach pracy nad techniką?
- Tak. Metoda podaje bardzo konkretne zalecenia dotyczące sposobów korzystania z poszczególnych części aparatu gry pianisty oraz kształtowania korzystnych relacji między nimi. Vide: link z pkt. 6.




8. Dlaczego Metoda Chopina, mimo jej doskonałości, jest tak rzadko stosowana?
- Metoda Chopina, teoretycznie, jest powszechnie znana, przynajmniej jako hasło encyklopedyczne. Informacje o niej, niestety, są na ogół podawane przez historyków, którzy z natury rzeczy mało mają do czynienia z praktyką pianistyczną. Dlatego najistotniejsze treści Metody, dotyczące mechanizmów rzeczywiście sterujących techniką gry (por. odpowiedź na pytanie nr. 10), są w tych informacjach w zasadzie zawsze pomijane. Idea opisana, a raczej zasygnalizowana w tekście naszkicowanym przez Chopina była na tyle nowatorska, że zrozumiałe jest, iż tak długo pozostawała w cieniu koncepcji mówiących wyłącznie o mechanicznych aspektach gry fortepianowej - tyle prostych, co zdecydowanie mało skutecznych w praktyce. Do zrozumienia Metody niezbędna jest świadomość zasad powodujących szereg określonych zjawisk w psychice ludzkiej, których poznanie stało się możliwe dopiero w ostatnich latach.

9. Czy oprócz wspomnianego wyżej nowatorstwa był jeszcze jakiś inny powód, który sprawił, że chopinowska idea pedagogiczna (Metoda) nie została w sposób należyty zrozumiana i przyjęta przez pedagogów fortepianu w XIX wieku, a także i później?
- Metoda została przez Chopina opisana tylko szkicowo. To główny powód braku powszechnie jasnej informacji o jej istocie. Chopinowskie Szkice (F. Chopin: Szkice do Metody gry fortepianowej, MUSICA IAGELLONICA, Kraków 1995) zawierają jednak cały szereg sformułowań ogólnych dających wystarczająco wiele wiadomości o kierunku myślenia jej Autora o pedagogice fortepianowej. Po uzupełnieniu tych skromnych danych informacjami pochodzącymi od Jego uczniów, a także z innych źródeł [por. prace M. Tomaszewskiego, I. Poniatowskiej, J-J. Eigeldingera, J. Milsteina i innych] można w miarę dokładnie zrekonstruować główną myśl Metody.

10. Jaki element Metody należy uznać za szczególnie istotny?
- Najbardziej istotnym elementem Metody jest – moim zdaniem – zaproponowany  przez Chopina sposób formowania instrumentalnych nawyków gry w ścisłym powiązaniu z artystyczną stroną interpretacji: idea - dźwięk / kontrola barwy i dynamiki / ocena ergonomiczności zastosowanego ruchu / korekta obu elementów (charakteru brzmienia i efektywności ruchu) / wyraz artystyczny. Metoda proponuje rozwiązania w jakimś stopniu zbliżone do znajdujących się dopiero w stadium eksperymentów koncepcji NLP (Neuro-Linguistic Programming) i dlatego, podkreślam to po raz kolejny, nie powinien dziwić fakt jej małej popularności wśród osób, dla których ruchy palców i rąk stanowią podstawowy obiekt zainteresowania w kształceniu techniki pianistycznej. W rozumieniu Metody - rzetelnej techniki pianistycznej nie da się kształtować w oderwaniu od pracy nad artystycznie najważniejszymi elementami gry.

11. Czy to prawda, że wśród uczniów Chopina były tylko damy z arystokracji i osoby z tzw. wyższych sfer (głównie - paryskiej finansjery)?
- Nie, to nie jest prawda. Wprawdzie Chopin był najdroższym pedagogiem fortepianu w Paryżu (wówczas - artystycznej stolicy świata) i mało kto mógł sobie pozwolić na lekcje u niego, tym nie mniej z uczniami szczególnie uzdolnionymi pracował on także za darmo, mimo bardzo słabego zdrowia poświęcając im wiele czasu i wysiłku. Uczyło się u Chopina wielu świetnych pianistów i późniejszych wybitnych pedagogów (A. Gutmann, G. Mathias, F. H. Péru, Th. Tellefsen, E. Peruzzi); wsród nich na szczególną uwagę zasługują: Carl Filtsch, zmarły w wieku 15 lat pianista z Transylwanii (ur. 28.5.1830 w Sebeș), który mimo młodego wieku uznawany był za genialnego następcę Chopina w pianistyce - oraz Karol Mikuli, który wywarł znaczący wpływ na rozwój pianistyki europejskiej końca XIX i początku XX wieku.



               Prof. L. N. Naumov, był kiedyś asystentem H.Neuhausa – tę właśnie fotkę od Niego dostałem na pamiątkę wspólnego czasu w Konserwatorium w Moskwie (1973).

12. Czy któryś ze znanych w świecie pedagogów rzeczywiście zastosował Metodę Chopina w praktyce?
- Tak. Pedagogiem, który w sposób pełny zastosował ją w swej pracy i uzyskał wybitnie doskonałe wyniki był Prof. H. Neuhaus (1888-1964). Jego pozycja w światowej pedagogice fortepianowej jest porównywalna do pozycji takich Mistrzów jak Teodor Leszetycki czy Leopold Godowski. Mimo, że od śmierci Prof. Neuhausa upłynęło już wiele lat - zarówno idea, którą realizował w swej pracy, jak sposób, w jaki wcielał ją w życie - powodują, że w ponad pięćdziesiąt lat po jego śmierci jego nazwisko jest być może nawet bardziej sławne niż w latach, w których żył i pracował.

13. Czy jednak, mimo wszystko nie należy stwierdzić, że Metoda Chopina jest na tyle enigmatyczna, że może stanowić jedynie przedmiot zachwytu dla entuzjastów kompozytora - nie posiadając w gruncie rzeczy większej wartości praktycznej?
- Nie. Takiemu poglądowi przeczą - na przykład - ewidentnie pozytywne zmiany, wyraźnie zauważalne w jakości rezultatów pracy każdego ucznia i studenta, w ogóle - każdego pianisty, który został praktycznie zapoznany z technologią pracy proponowaną przez Chopina, a w pełniejszej formie przedstawioną przez Prof. Neuhausa.

VIII. W trakcie prowadzonych przeze mnie od 1997 roku kursów, seminariów i eksperymentów pedagogicznych, często realizowanych za pośrednictwem Internetu, w których udział wzięło już blisko pięciuset  uczestników z Finlandii, Wietnamu, Holandii, Niemiec, Japonii, Belgii, USA, Australii, Ukrainy, Szwecji, Rosji, Singapuru, Syrii, Egiptu, Kuwejtu, Filipin i Polski (są to uczniowie i studenci, a także absolwenci Akademii Muzycznych i konserwatoriów, dziś w kilku przypadkach doktorzy i profesorowie, również laureaci konkursów pianistycznych) - istotne, pozytywne zmiany zostały zaobserwowane przez wszystkie bez wyjątku osoby uczestniczące w tych pianistyczno-pedagogicznych przedsięwzięciach. Te pozytywne zmiany są też z reguły z radością przyjmowane przez pedagogów obecnych podczas prowadzonych przeze mnie kursów i seminariów. Nie spotkałem się dotąd z głosami pedagogicznego sprzeciwu. O przypadkowym sukcesie Metody nie może więc być mowy.

IX. Zadałem sobie pytanie: co łączy Metodę Chopina ze współcześnie stosowanymi technologiami komunikacyjnymi oraz cybernetyką? W moim przekonaniu, analogie są doprawdy znaczące: szukamy maksymalnie sprawnego sposobu formowania adepta pianistyki widzianego jako system autonomiczny, czyli działający wedle prawideł zawartych w koncepcji prof. M. Mazura. U Chopina mamy propozycję pracy wedle bardzo podobnych zasad, bo – po pierwsze – kieruje on uwagę grającego na kreowanie wartości bogato wyposażonych w obrazowo-emocjonalne treści, a po drugie – wskazuje, jak sprawić, by te wartości nie gubiły się w szumie przekazów muzycznie bezwartościowych i artystycznie zbędnych. Dzięki temu uczeń zdobywa umiejętność sterowania samym sobą i potrafi przeciwdziałać utracie tej zdolności; staje się przeto swoim własnym organizatorem i steruje samym sobą w stronę, w której dostrzega własne korzyści. Ponieważ cybernetyka jest nauką o racjonalnym oddziaływaniu mającym przynosić określony cel, zmierzającym do zrozumienia funkcji, procesów, mechanizmów kontroli i komunikacji – za szczególnie ważny element sytuacji powinniśmy uznać kwestię INFORMACJI. Zgodnie z wystarczająco jasno wyrażanym i potwierdzonym w setkach dokumentów poglądem Chopina, muzyka była dla niego rodzajem języka, a w każdym razie – rodzajem specyficznego medium, sposobem międzyludzkiego komunikowania się, przekazywania innym informacji  o tym, co było w danym momencie sprawą wręcz paląco ważną dla Twórcy tego czy innego artystycznie konstruowanego komunikatu – będzie to skrótowa wersja projektu dzieła w postaci partytury, czy jakieś wykonanie, które jest zawsze tylko Propozycją. Mamy tu jakby do czynienia z syndromem Fausta: czy chcielibyśmy na zawsze (Wieczność to poważna i nawet groźna perspektywa…) utrwalić i zachować jakieś jedno-jedyne wykonanie? Czy wolimy jakże ciekawą i pełną niespodzianek ZMIENNOŚĆ ze wszystkimi jej niespodziankami, kłopotami i nadziejami?




Geniusz Chopina – widzimy to również w pozamuzycznych formach chopinowskiej ekspresji, w czystości i precyzji jego muzycznej notacji – jest równie niemożliwy do ostatecznego poznania i opisania, jak geniusz Bacha czy Mozarta, czy jakikolwiek inny. I jest chyba bez znaczenia, jakich wytrychów zechcemy użyć do otwarcia tego skarbca: także ICT i cybernetyka oraz wszystkie inne, których nazw nawet jeszcze nie znamy, pewnie tylko trochę tu  poradzą. Musimy przecież interesować się nowymi technikami detekcji i oceny problemów naszego Świata – bez nich bylibyśmy ciemni jak przysłowiowa tabaka w rogu. Wykorzystanie tych atrakcyjnych dla dzisiejszego Człowieka nazw w tytule i treści niniejszego tekstu miało też na celu przypomnienie o ich istnieniu oraz o tym, że nie powinniśmy w naszych relacjach z fortepianem, pianistyką i pedagogiką fortepianową omijać tego, co współcześnie sprawne i wszechstronnie pomocne. Na zakończenie chcę zaproponować rzecz nadzwyczajną – zwrócić uwagę na Postać, dla której rzeczy nowe i najnowsze także w wielu dziedzinach techniki stanowiły doprawdy wielką wartość; mam nadzieję, że wspomnienie o Tej Osobie doskonale zepnie to, co dopiero formuje się na naszych oczach z tym, co najbardziej cenne w przeszłości – Józef Hofmann…!





P.S. Ten tekst chcę szczególnie gorąco zaproponować Grupie młodych wspaniałych Pianistów działających pod egidą Pani Dr Mileny Kędry w krakowskim Liceum Muzycznym, z którym łączą mnie liczne więzy przyjaźni - jeszcze z czasów niezapomnianej pamięci Pani prof. Ireny Rolanowskiej, ale i daleko potem dzięki współpracy z Panią prof. Olgą Łazarską. Młodzi muszą szczególnie mocno "ruszać głową" i mam nadzieję, że prezentowany tu artykuł Im w tym nie tylko nie przeszkodzi, ale być może nawet w jakimś stopniu zainspiruje... Bardzo na to liczę! :) 



(przejrzane i uzupełnione    Wola Kopcowa, 17.9.2019)