I. Gdy
w 1995 ukazała się książka dr Daniela
Golemana o inteligencji emocjonalnej, wielu sądziło, że wiek XXI będzie nazywany
WIEKIEM EMOCJI. Okazało się jednak, że jest inaczej. Wiele znaków na Niebie i
Ziemi wskazuje na to, że wiek XXI będzie wiekiem Braku Wody, Przemian Klimatu, odchodzenia
od Plastiku oraz INFORMACJI i ich przetwarzania. Nie zmienia to wagi
spostrzeżeń amerykańskiego psychologa; do emocji musimy się stale odwoływać i
czynimy to zawsze. Jednak psychologiczną podstawę wszelkiego ludzkiego
działania stanowi – tak przynajmniej sądzę – żelazna pewność własnej prawdy
o wszelkim zjawisku. Jestem pewien, że Chopin (podobnie, jak każdy genialny
Artysta) nie miał wątpliwości co do jedynie słusznego miejsca dla każdej przez
siebie zapisanej nuty i jakości każdego przez siebie zagranego dźwięku we
wszystkich jego aspektach i wymiarach. Reszty nie ma – szkice nieudane kazał
spalić, a od pewnego czasu jego instrument milczy. Sądzę też, że tylko da Vinci
wiedział, czym w pracy malarskiej
kieruje się Jego Osoba – podobnie, tylko Einstein znał przynajmniej
niektóre ulice i zaułki, po których Jego myśl podążała w stronę znanego wyniku.
Na tej samej zasadzie winniśmy przyjąć, że tylko Chopin w całej rozciągłości wiedział – co
czyni – ucząc; poza Osobą Chopina jego Metoda nie istnieje. Co bynajmniej nie
oznacza, że niemal każde subiektywnie odczuwane ludzkie działanie nie zawiera
elementów, które można próbować zrekonstruować przez wykorzystanie pewnych ich
cech, o których możemy ewentualnie zdobyć jakąś wiedzę. Moje chopinowskie
eksploracje i wnioskowania nie pragną być klasyfikowane jako klony Metody Chopina! To są tylko i wyłącznie
wnioski z badań i eksperymentów prowadzonych w odniesieniu do Metody, a o ich
wartości niech decyduje ich praktyczna przydatność. Dopóki nie sprawdzono, czy
KOŁO istotnie się TOCZY – nie mówmy, że to kolejna nieudana próba wykradzenia
Panu Bogu Jego Wielkich Tajemnic.
II. Druga
sprawa zasygnalizowana w temacie jest względnie prosta – chodzi o kategorię
INFORMACJI. Mam na uwadze wszystkie trzy warianty: statystyczny, semantyczny i
pragmatyczny w odniesieniu do problemu ich odbioru i rozumienia. Natomiast
pierwsza? Cybernetyka? Ostatnio rozmawiałem z
kilkoma praktykami IT – wszyscy po studiach, bardzo dobrze dający sobie
radę w zawodzie; mówią to samo – stara dobra cybernetyka skończyła się w
momencie śmierci S. Lema.
Dziś mamy jej kontynuację i takie kwestie, jak sztuczna inteligencja (w tym
prawa Asimova, Langforda i Tildena) i jej zastosowania oraz – jak zawsze –
obawę przed zwycięstwem naturalnej głupoty, czyli ludzkiego irracjonalizmu nad
dowolną, naturalną czy sztuczną inteligencją. Mieszkańcy Ziemi mają aktualnie
do dyspozycji siły o nieomal kosmicznych wymiarach oraz niemal zerową wiedzę o
ludziach, którym na mocy demokratycznego
wyboru dano prawo dysponowania tymi siłami. A, w ogóle,
cybernetyka to nauka bardzo młoda, choć jej korzenie sięgają dość daleko w głąb
Czasu.
1. W znaczeniu nauki rządzenia
pierwszy terminu tego użył André Marie Ampère w Eseju o filozofii nauki.
2. W analitycznym przedstawianiu
naturalnego podziału wiedzy ludzkiej już
starożytni Grecy rozszerzyli znaczenie tego pojęcia poza sterowanie
statkiem [kybernán, gr. - 'sterować, kontrolować'].
3. Cybernetyka jest nauką o
organizacji, mechanizmach kontroli i komunikacji u zwierząt i maszyn. W języku
polskim po raz pierwszy pojęcie to zostało użyte przez dr Bronisława F.
Trentowskiego w pracy Stosunek
filozofii do cybernetyki, czyli sztuki rządzenia narodem z 1843
roku.
4. Cybernetyka analizuje analogie
między zasadami działania organizmów żywych, układów społecznych i maszyn [holizm],
odkrywa ogólne prawa wspólne dla różnych nauk i umożliwia przenoszenie tych
praw z jednej dziedziny na drugą; jest więc nauką interdyscyplinarną,
znajdującą wiele zastosowań praktycznych. Uznaje się ją często za jeden z
nurtów w tzw. badaniach systemowych.
5. Za twórcę cybernetyki jako
samodzielnej dyscypliny naukowej uważa się amerykańskiego matematyka Norberta
Wienera. Jego praca Cybernetics or Control and Communication in the Animal
and the Machine, wydana w 1948 roku, jest klasycznym dziełem w tej
dziedzinie.
6. ICT [Information and Communication
Technology] – w zakres pojęciowy
technologii ICT wchodzą wszystkie media komunikacyjne (Internet, sieci
bezprzewodowe, sieci Bluetooth, telefonia stacjonarna, komórkowa, satelitarna,
technologie komunikacji za pomocą dźwięku i obrazu, radio, telewizje itp.) oraz
media umożliwiające zapis informacji (pamięci przenośne, dyski twarde, dyski
CD/DVD, taśmy itp.), a także sprzęty umożliwiające przetwarzanie informacji
(komputery osobiste, serwery, sieci komputerowe itp.). Dodatkowo technologie
ICT obejmują także całą gamę aplikacji informatycznych oraz złożonych systemów
IT umożliwiających realizację przetwarzania i przesyłania danych na wyższym
poziomie technicznym niż poziom sprzętowy. Jest tego wszystkiego mnóstwo. I co
z tego wszystkiego dla nas wynika?
III. Z
moich obserwacji od dawna inspirowanych czymś, co by można określić mianem
fascynacji technikami informatycznymi, wynika przekonanie o ważności zarówno
obiektywizmu w ocenach sytuacji, jak precyzji we wnioskowaniu. Ponieważ
cybernetycy definiują cybernetykę jako naukę o sterowaniu, a czymże innym jest
pedagogika i wychowanie jak nie próbą pomocy Młodym w zdobywaniu sztuki
sprawnego i skutecznego sterowania własnym rozwojem, pomyślałem, że może dobrze
będzie – skoro mamy mówić o czymś tak doskonałym, jak chopinowskie Nauczanie –
powiązać te dwa wątki i zobaczyć, jak to zadziała?
W odróżnieniu od cybernetyki – PEDAGOGIKA i wszystko, co do niej pod
dowolnym względem należy, to rzeczy pradawne, których korzenie nikną w pyłach i
dymach historii. Pedagogika – niby – odnosi się głównie do młodego pokolenia,
które dzięki oddziaływaniom wychowawczym winno osiągnąć optymalny rozwój
osobowości, ukształtować wiedzę o rzeczywistości, przygotować się do
funkcjonowania w życiu społecznym. Na tym gruncie formułuje się istotę, cele,
treści, metody, środki i formy organizacyjne procesów wychowawczych. Faktycznie
jednak wszystkie grupy społeczne w każdym wieku – mniej lub bardziej świadomie
– realizują, każda na swój sposób i swoimi metodami, rozmaite procedury,
których sens sprowadza się stale do tego samego: do doprowadzenia do stanu, w
którym zawsze obecna DRUGA STRONA zaczyna spełniać marzenia STRONY PIERWSZEJ. Weźmy pod lupę układ
Babcia – Wnuczek, Zięć – Teściowa, ale także Uczeń – Nauczyciel i odwrotnie. Nie posiadam odpowiednio ważkich materiałów
dowodowych, ale intuicja i przez ponad pół wieku zdobywane doświadczenie mówią
mi, że najważniejsze ze wszystkich są jednak i mimo wszystko – nasze geny,
rozumiane (poetycko mówiąc – inaczej chyba jeszcze nie potrafimy) jako sieć okien otwierających
szanse rozwoju i działania jednostki. Ilość, rozmieszczenie oraz format tych
konstruktów (zarazem – układ wewnętrznych motorów Człowieka) pozwala jednym
posuwać się na szachownicy życia z siłą i w tempie Mozarta, gdy innym ogranicza
ich szanse nawet daleko poniżej tempa Salieriego.
IV. Chcę
teraz zaproponować krótki fragment
nadzwyczajnego filmu Milosa Formana, mam nadzieję, że da nam pomoc w
zrozumieniu istoty problemu, którego nadal nie jesteśmy w stanie opisać w
sposób, który uczyniłby z owego węzła rzecz jasną jak tabliczka mnożenia: każda i każdy z nas potrafi dla własnych potrzeb
wyciągnąć wnioski z obejrzanego fragmentu. Czytelników tego tekstu serdecznie
zapraszam do zachwycenia się mistrzowską realizacją sceny, w której Salieri
przyjmuje wdowę po Mozarcie i przegląda przyniesione przez nią rękopisy
Wolfganga Amadeusza...
To jakby tylko przy okazji mówienia o talentach, ale są tu i inne ważne
wątki. Wszystko w Państwa własnych rękach…!
V. Do
głównych ośrodków wychowania i kształcenia zalicza się rodzinę oraz grupy
rówieśnicze i instytucjonalne jak
przedszkole, szkołę elementarną i gimnazjum, liceum, a potem kształcenie
akademickie. Zakres zainteresowań pedagogiki jest nieco szerszy i obejmuje też
samowychowanie i samokształcenie młodzieży i dorosłych, oddziaływanie
wychowawcze instytucji wychowania pozaszkolnego, głównie: środków masowej
komunikacji, organizacji młodzieżowych, placówek kulturalnych (teatrów, klubów,
muzeów) oraz instytucji wychowania religijnego. Przedstawicielami pedagogiki
jako nauki są pedagodzy o odpowiedniej specjalności pedagogicznej. Nie wolno
jednak lekceważyć roli i znaczenia procesów, które w życiu społecznym zachodzą
zwyczajowo w mało kontrolowany sposób – w domowym zaciszu, w przestrzeniach
hipermarketów, szopie, altanie oraz w rozmaitych innych miejscach, w których
wzrastające nowe pokolenia przechodzą ukryte przed oficjalnym szkiełkiem i
okiem etapy życiowych wtajemniczeń. Zadaniem pedagogiki jako nauki empirycznej
jest wyposażenie pedagogów, którzy organizują procesy edukacyjne, w wiedzę o skuteczności różnych procedur.
Jeśli przyszli pedagodzy nie zechcą wziąć pod uwagę wszystkiego tego, o czym
mówiliśmy przed chwilą – ich świadomość i wiedza będą pełne białych plam, a
wyciągane wnioski – nieskuteczne, bo zbudowane na danych dalekich od
prawdziwości.
VI. Potoczna
wiedza głosi, że manipulacja ludźmi może być skuteczna tylko wówczas, gdy jej
technika nie jest znana tym, którzy jej podlegają; choć to brzydkie, nabiera wdzięku, gdy z
kulturą i wyczuciem postaramy się wykorzystać tę prawdę w pracy z naszymi
uczniami ku powszechnemu dobru. Jak to zrealizować? Przychodzi mi na myśl stale
jeden i ten sam Przykład! Chopin był genialnym Artystą – zarówno jako
kompozytor, jak i jako pianista. Ta prawda nie podlega żadnej dyskusji. Za
chwilę powrócimy do tej wielkiej Postaci – maleńka dygresja: polski uczony,
prof. Marian Mazur stworzył teorię
systemów autonomicznych i opublikował ją w swej książce Cybernetyczna teoria
układów samodzielnych, a następnie rozwinął w pracy Cybernetyka i
charakter. System autonomiczny, zgodnie z jego poglądem, to taki system,
który ma zdolność do sterowania samym sobą i może przeciwdziałać utracie tej zdolności;
inaczej mówiąc, jest swoim własnym organizatorem i steruje samym sobą. Doskonałym
przykładem systemu autonomicznego
jest człowiek, ale i dobrze zorganizowane społeczeństwo. Teoria prof. Mazura
dostarcza dobrych narzędzi do analizowania procesów sterowania postępowaniem
ludzi. Bogatsi o tę świadomość spróbujmy porównać rzeczy tylko z pozoru
nieporównywalne: sposób uczenia bardzo przeciętnego nauczyciela, który dotyka
instrumentu od przypadku do przypadku – z uczeniem „takiego” Chopina (ale i takiego
Liszta, Clementiego, Cortot’a, Leszetyckiego, Rubinsteina, Godowskiego,
Neuhausa, Igumnova, Lipattiego, Drzewieckiego i innych Mistrzów.)
VII. Czym
różni się Metoda Chopina od wszystkich innych znanych w historii metod uczenia
gry na fortepianie? Często to pytanie słyszałem w zresztą bardzo rozmaitych
sytuacjach. Najkrócej można by na nie odpowiedzieć mówiąc, że Metoda Chopina
dokładnie i jedynie tym się odróżniała od innych metod znanych w historii
pianistyki – czym Chopin, jako Człowiek i Artysta odróżniał się od innych osób
zajmujących się uczeniem gry na fortepianie. Bardziej szczegółowe odpowiedzi
znajdziemy poniżej:
1. Czy Metoda Chopina może być
pomocna w pracy nad dziełami innych kompozytorów?
- Tak. Ponieważ dotyczy ona
techniki formowania dźwięku i - generalnie - pracy nad warsztatem
pianistycznym; Metoda nie proponuje żadnych szczegółowych rozwiązań dotyczących
interpretowania utworów należących do jakiegoś konkretnego stylu. Natomiast
jednym z najważniejszych rezultatów stosowania proponowanych przez Chopina
rozwiązań pedagogicznych jest budzenie twórczej postawy pianisty wobec
studiowanej przez niego muzyki. W pierwszym rzędzie Metoda dotyczy spraw
techniki gry, a dokładnie - integrowania wszystkich jej elementów w pracy nad
muzyką przy fortepianie.
2. Czy Metodę Chopina można
stosować w pracy z dziećmi dopiero rozpoczynającymi naukę gry na fortepianie?
- Bezwarunkowo tak; Metoda bowiem
uczy jak stosować wyobraźnię i uaktywnia słyszenie; oba te elementy są
szczególnie ważne właśnie w początkach nauki.
3. Czy Metoda Chopina
przeznaczona jest tylko dla wybitnie utalentowanych uczniów i studentów?
- Nie. Metoda uaktywnia słuch i
wydatnie pomaga rozwijać fantazję muzyczną; niezwykle ułatwia zdobycie
naturalnego kontaktu z klawiaturą. Stosowanie Metody racjonalizuje i
umuzykalnia proces formowania dźwięku. Te cechy czynią ją niezastąpioną nawet
nie tyle dla wielkich talentów pianistycznych, które i tak świetnie
sobie ze wszystkim radzą, co zwłaszcza dla mniej uzdolnionych adeptów
pianistyki, którzy TEŻ chcieliby poznać smak radości wynikającej z
instrumentalnie łatwego kontaktu z fortepianem. Dla nich szczególnie gra na
fortepianie - traktowana w formalnie akademicki sposób - może być odczuwana
jako wysuszanie wyobraźni i dręczenie rąk.
4. Co odróżnia Metodę Chopina od
innych metod znanych z historii pedagogiki fortepianowej?
- Istnieje kilka elementów
wyraźnie odróżniających Metodę Chopina od wszystkich innych znanych systemów
pedagogicznych w pianistyce – z wyłączeniem metody Prof. H. Neuhausa, która –
dla mnie – jest rozwinięciem i
uzupełnieniem chopinowskiej
formuły. Przede wszystkim: chopinowska Metoda proponuje
konkretne środki warsztatowe faktycznie pomagające zaktywizować słuch i
fantazję muzyczną. Patrząc od strony czysto technicznej - Metoda uczy
współpracy z naturalnymi oporami klawiatury, nie mówi zaś o konieczności ich
"pokonywania" - nad czym, w zasadzie, skupiają się niemal wszystkie
inne szkoły pianistyczne. Metoda pokazuje - jak z kontroli waloru barwy i
dynamiki każdego wydobywanego dźwięku można uczynić doskonałe narzędzie
pozwalające każdemu pianiście osiągnąć maksymalną możliwą dla niego sprawność
instrumentalną. Dzieje się tak dzięki skierowaniu aktywności słuchu na
konkretny obiekt - STREFĘ jakości brzmienia oraz wskazanie realnych sposobów
URUCHAMIANIA WIZJI dźwięku tak, by on rzeczywiście był interesujący, czysty i
żywy, a nie istniał jak zjawisko wyłącznie akustycznej natury. W podobny sposób
patrzył na te sprawy m. in. Prof. Zbigniew Drzewiecki (1890-1971), troszcząc
się o to, by w grze jego studentów nie pojawiały się nuty – trupy; w podobny
sposób wypowiadał się na temat techniki fortepianowej wielki Józef Hofmann.
5. Jeżeli istotnie Metoda Chopina
tak bardzo pozytywnie różni się od wielu innych systemów w pedagogice
fortepianowej, to dlaczego ten fakt dotychczas nie został powszechnie
dostrzeżony przez praktyków fortepianu - pianistów i pedagogów?
- Chciałoby się zawołać:
"oto jest pytanie"...!
6. Czy Metoda Chopina podaje
konkretne sposoby umożliwiające praktyczną realizację proponowanych przez nią
rozwiązań warsztatowych?
7. Czy oznacza to, że Metoda
wyraźnie mówi także o fizycznych (manualnych) aspektach pracy nad techniką?
- Tak. Metoda podaje bardzo
konkretne zalecenia dotyczące sposobów korzystania z poszczególnych części
aparatu gry pianisty oraz kształtowania korzystnych relacji między nimi. Vide:
link z pkt. 6.
8. Dlaczego Metoda Chopina, mimo
jej doskonałości, jest tak rzadko stosowana?
- Metoda Chopina, teoretycznie,
jest powszechnie znana, przynajmniej jako hasło encyklopedyczne. Informacje o
niej, niestety, są na ogół podawane przez historyków, którzy z natury rzeczy
mało mają do czynienia z praktyką pianistyczną. Dlatego najistotniejsze treści
Metody, dotyczące mechanizmów rzeczywiście sterujących techniką gry (por.
odpowiedź na pytanie nr. 10), są w tych informacjach w zasadzie zawsze
pomijane. Idea opisana, a raczej zasygnalizowana w tekście naszkicowanym przez
Chopina była na tyle nowatorska, że zrozumiałe jest, iż tak długo pozostawała w
cieniu koncepcji mówiących wyłącznie o mechanicznych aspektach gry
fortepianowej - tyle prostych, co zdecydowanie mało skutecznych w praktyce. Do
zrozumienia Metody niezbędna jest świadomość zasad powodujących szereg
określonych zjawisk w psychice ludzkiej, których poznanie stało się możliwe
dopiero w ostatnich latach.
9. Czy oprócz wspomnianego wyżej
nowatorstwa był jeszcze jakiś inny powód, który sprawił, że chopinowska idea
pedagogiczna (Metoda) nie została w sposób należyty zrozumiana i przyjęta przez
pedagogów fortepianu w XIX wieku, a także i później?
- Metoda została przez Chopina
opisana tylko szkicowo. To główny powód braku powszechnie jasnej informacji o
jej istocie. Chopinowskie Szkice (F. Chopin: Szkice do Metody gry
fortepianowej, MUSICA IAGELLONICA, Kraków 1995) zawierają jednak cały szereg
sformułowań ogólnych dających wystarczająco wiele wiadomości o kierunku
myślenia jej Autora o pedagogice fortepianowej. Po uzupełnieniu tych skromnych
danych informacjami pochodzącymi od Jego uczniów, a także z innych źródeł [por.
prace M. Tomaszewskiego, I. Poniatowskiej, J-J. Eigeldingera, J. Milsteina i
innych] można w miarę dokładnie zrekonstruować główną myśl Metody.
10. Jaki element Metody należy
uznać za szczególnie istotny?
- Najbardziej istotnym elementem
Metody jest – moim zdaniem – zaproponowany
przez Chopina sposób formowania instrumentalnych nawyków gry w ścisłym
powiązaniu z artystyczną stroną interpretacji: idea - dźwięk / kontrola barwy i
dynamiki / ocena ergonomiczności zastosowanego ruchu / korekta obu elementów
(charakteru brzmienia i efektywności ruchu) / wyraz artystyczny. Metoda
proponuje rozwiązania w jakimś stopniu zbliżone do znajdujących się dopiero w
stadium eksperymentów koncepcji NLP (Neuro-Linguistic Programming) i dlatego,
podkreślam to po raz kolejny, nie powinien dziwić fakt jej małej popularności wśród
osób, dla których ruchy palców i rąk stanowią podstawowy obiekt zainteresowania
w kształceniu techniki pianistycznej. W rozumieniu Metody - rzetelnej techniki
pianistycznej nie da się kształtować w oderwaniu od pracy nad artystycznie
najważniejszymi elementami gry.
11. Czy to prawda, że wśród
uczniów Chopina były tylko damy z arystokracji i osoby z tzw. wyższych sfer
(głównie - paryskiej finansjery)?
- Nie, to nie jest prawda.
Wprawdzie Chopin był najdroższym pedagogiem fortepianu w Paryżu (wówczas -
artystycznej stolicy świata) i mało kto mógł sobie pozwolić na lekcje u niego,
tym nie mniej z uczniami szczególnie uzdolnionymi pracował on także za darmo,
mimo bardzo słabego zdrowia poświęcając im wiele czasu i wysiłku. Uczyło się u
Chopina wielu świetnych pianistów i późniejszych wybitnych pedagogów (A.
Gutmann, G. Mathias, F. H. Péru, Th. Tellefsen, E. Peruzzi); wsród nich na
szczególną uwagę zasługują: Carl Filtsch, zmarły w wieku 15 lat pianista z
Transylwanii (ur. 28.5.1830 w Sebeș), który mimo młodego wieku uznawany był za
genialnego następcę Chopina w pianistyce - oraz Karol Mikuli, który wywarł
znaczący wpływ na rozwój pianistyki europejskiej końca XIX
i początku XX wieku.
Prof. L. N. Naumov, był kiedyś asystentem H.Neuhausa – tę właśnie fotkę od Niego dostałem na pamiątkę wspólnego czasu w Konserwatorium w Moskwie (1973).
12. Czy któryś ze znanych w
świecie pedagogów rzeczywiście zastosował Metodę Chopina w praktyce?
- Tak. Pedagogiem, który w sposób
pełny zastosował ją w swej pracy i uzyskał wybitnie doskonałe wyniki był Prof. H. Neuhaus (1888-1964). Jego pozycja w
światowej pedagogice fortepianowej jest porównywalna do pozycji takich Mistrzów
jak Teodor Leszetycki czy Leopold Godowski. Mimo, że od śmierci Prof. Neuhausa
upłynęło już wiele lat - zarówno idea, którą realizował w swej pracy, jak
sposób, w jaki wcielał ją w życie - powodują, że w ponad pięćdziesiąt lat po
jego śmierci jego nazwisko jest być może nawet bardziej sławne niż w latach, w
których żył i pracował.
13. Czy jednak, mimo wszystko nie
należy stwierdzić, że Metoda Chopina jest na tyle enigmatyczna, że może
stanowić jedynie przedmiot zachwytu dla entuzjastów kompozytora - nie
posiadając w gruncie rzeczy większej wartości praktycznej?
- Nie. Takiemu poglądowi przeczą
- na przykład - ewidentnie pozytywne zmiany, wyraźnie zauważalne w jakości
rezultatów pracy każdego ucznia i studenta, w ogóle - każdego pianisty, który
został praktycznie zapoznany z technologią pracy proponowaną przez Chopina, a w
pełniejszej formie przedstawioną przez Prof. Neuhausa.
VIII. W
trakcie prowadzonych przeze mnie od 1997 roku kursów, seminariów i
eksperymentów pedagogicznych, często realizowanych za pośrednictwem Internetu,
w których udział wzięło już blisko pięciuset
uczestników z Finlandii, Wietnamu, Holandii, Niemiec, Japonii, Belgii,
USA, Australii, Ukrainy, Szwecji, Rosji, Singapuru, Syrii, Egiptu, Kuwejtu, Filipin
i Polski (są to uczniowie i studenci, a także absolwenci Akademii Muzycznych i
konserwatoriów, dziś w kilku przypadkach doktorzy i profesorowie, również
laureaci konkursów pianistycznych) - istotne, pozytywne zmiany zostały
zaobserwowane przez wszystkie bez wyjątku osoby uczestniczące w tych
pianistyczno-pedagogicznych przedsięwzięciach. Te pozytywne zmiany są też z
reguły z radością przyjmowane przez pedagogów obecnych podczas prowadzonych
przeze mnie kursów i seminariów. Nie spotkałem się dotąd z głosami
pedagogicznego sprzeciwu. O przypadkowym sukcesie Metody nie może więc być
mowy.
IX. Zadałem
sobie pytanie: co łączy Metodę Chopina ze współcześnie stosowanymi
technologiami komunikacyjnymi oraz cybernetyką? W moim przekonaniu, analogie są
doprawdy znaczące: szukamy maksymalnie sprawnego sposobu formowania adepta
pianistyki widzianego jako system autonomiczny, czyli działający wedle prawideł
zawartych w koncepcji prof. M. Mazura. U Chopina mamy propozycję pracy wedle bardzo
podobnych zasad, bo – po pierwsze – kieruje on uwagę grającego na kreowanie
wartości bogato wyposażonych w obrazowo-emocjonalne treści, a po drugie –
wskazuje, jak sprawić, by te wartości nie gubiły się w szumie przekazów
muzycznie bezwartościowych i artystycznie zbędnych. Dzięki temu uczeń zdobywa umiejętność
sterowania samym sobą i potrafi przeciwdziałać utracie tej zdolności; staje się
przeto swoim własnym organizatorem i steruje samym sobą w stronę, w której dostrzega
własne korzyści. Ponieważ cybernetyka jest nauką o racjonalnym oddziaływaniu
mającym przynosić określony cel, zmierzającym do zrozumienia funkcji, procesów,
mechanizmów kontroli i komunikacji – za szczególnie ważny element sytuacji powinniśmy
uznać kwestię INFORMACJI. Zgodnie z wystarczająco jasno wyrażanym i
potwierdzonym w setkach dokumentów poglądem Chopina, muzyka była dla niego
rodzajem języka, a w każdym razie – rodzajem specyficznego medium, sposobem
międzyludzkiego komunikowania się, przekazywania innym informacji o tym, co było w danym momencie sprawą wręcz
paląco ważną dla Twórcy tego czy innego artystycznie konstruowanego komunikatu
– będzie to skrótowa wersja projektu dzieła w postaci partytury, czy jakieś
wykonanie, które jest zawsze tylko Propozycją. Mamy tu jakby do czynienia z
syndromem Fausta: czy chcielibyśmy na zawsze (Wieczność to poważna i nawet
groźna perspektywa…) utrwalić i zachować jakieś jedno-jedyne wykonanie? Czy
wolimy jakże ciekawą i pełną niespodzianek ZMIENNOŚĆ ze wszystkimi jej
niespodziankami, kłopotami i nadziejami?
Geniusz Chopina – widzimy to również w pozamuzycznych formach chopinowskiej
ekspresji, w czystości i precyzji jego muzycznej notacji – jest równie
niemożliwy do ostatecznego poznania i opisania, jak geniusz Bacha czy Mozarta, czy
jakikolwiek inny. I jest chyba bez znaczenia, jakich wytrychów zechcemy użyć do
otwarcia tego skarbca: także ICT i cybernetyka oraz wszystkie inne, których
nazw nawet jeszcze nie znamy, pewnie tylko trochę tu poradzą. Musimy przecież interesować się
nowymi technikami detekcji i oceny problemów naszego Świata – bez nich
bylibyśmy ciemni jak przysłowiowa tabaka w rogu. Wykorzystanie tych
atrakcyjnych dla dzisiejszego Człowieka nazw w tytule i treści niniejszego
tekstu miało też na celu przypomnienie o ich istnieniu oraz o tym, że nie
powinniśmy w naszych relacjach z fortepianem, pianistyką i pedagogiką
fortepianową omijać tego, co współcześnie sprawne i wszechstronnie pomocne. Na zakończenie
chcę zaproponować rzecz nadzwyczajną – zwrócić uwagę na Postać, dla której rzeczy
nowe i najnowsze także w wielu dziedzinach techniki stanowiły doprawdy wielką
wartość; mam nadzieję, że wspomnienie o Tej Osobie doskonale zepnie to, co
dopiero formuje się na naszych oczach z tym, co najbardziej cenne w przeszłości
– Józef Hofmann…!
P.S. Ten tekst chcę szczególnie gorąco zaproponować Grupie młodych wspaniałych Pianistów działających pod egidą Pani Dr Mileny Kędry w krakowskim Liceum Muzycznym, z którym łączą mnie liczne więzy przyjaźni - jeszcze z czasów niezapomnianej pamięci Pani prof. Ireny Rolanowskiej, ale i daleko potem dzięki współpracy z Panią prof. Olgą Łazarską. Młodzi muszą szczególnie mocno "ruszać głową" i mam nadzieję, że prezentowany tu artykuł Im w tym nie tylko nie przeszkodzi, ale być może nawet w jakimś stopniu zainspiruje... Bardzo na to liczę! :)









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz