środa, 29 marca 2017
Fizyczność w pianistyce...
Wczoraj w naszej Szkole warsztaty pianistyczne prowadził prof. Wojciech Świtała z Katowic. Dzisiaj - prof. Ewa Pobłocka z Warszawy... Świtałę pamiętam jeszcze z Lublina sprzed bardzo wielu lat - razem z prof. Stomplem (u którego wtedy i jeszcze długo potem się uczył) byli u nas wówczas na kolacji; pamiętam Go jako bez mała dziecko - dziś, to dojrzały mężczyzna, pełnej krwi humanista, pianista i znakomity pedagog. Ewę Pobłocką w myśli oceniałem jako reprezentantkę (w porównaniu ze mną... Wow!) MŁODEGO POKOLENIA...
Straszne rzeczy się z ludźmi dzieją - o sobie myślę...!!!
Ewa Pobłocka z olśniewającej dziewczyny stała się posągową postacią kobiecą - piękne rysy, śliczny głos, a do tego jak znakomita pianistyczna klasa...! Oboje (ze Świtałą) mi zaimponowali swoim kunsztem i bardzo się cieszę, że takich mamy teraz koryfeuszy pianistycznej pedagogiki: oboje mają fantastycznie konkretne podejście do problemów warsztatowych, bogatą w kolorowe pomysły wyobraźnię oraz ogromną kulturę i wspaniałe podejście do warsztatowej młodzieży.
Ale... Ale pomówmy o "fizyczności" w pianistyce! Zróbmy kolejny krok naprzód...!
Obserwując doskonale profesjonalnych instrumentalistów (zawężamy pole metodologicznego ostrzału - z ostrożności procesowej) nie sztuka zauważyć, że posiadana przez nich TECHNIKA, stosowane przez Nich sposoby korzystania z klawiatury fortepianu w niemal idealny sposób pozwalają Im - Artystom - realizować wszystko to, co w związku z opracowywanym utworem rodzi się w ich wyobraźni. W zasadzie, nawet nie są oni w stanie uczynić żadnego FIZYCZNEGO RUCHU którąkolwiek częścią ręki, który nie byłby najściślej podporządkowany dobru REALIZACJI jakiegoś CELU ARTYSTYCZNEGO, budowaniu napięć w sferze muzycznej ekspresji - czyli WYRAZU.
Bieda i nędza tych, których wyobraźnia niczego nie sugeruje - bo zwyczajnie nie działa, jest w statusie OFF, is sleeping, czy coś w tym rodzaju - z pewnością nie jest korygowalna przez zwrócenie uwagi na kciuki, kłykcie, mięśnie ośmiogłowe (gdyby były...) albo inne ścięgna lub nawet piszczele - jak to sobie niejedna już "szkoła" roiła w przeszłości - - - - - - -!
Sprawność FIZYCZNA pianisty bowiem warunkowana była, jest i będzie przez aktywność muzycznej WYOBRAŹNI, która (jedna, jedyna) jest władna dyktować warunki współpracy pianistycznemu ciału i słuchowi (bardzo ważny komponent sytuacji). Tylko ona ma niezbywalne prawo domagać się od Wszystkiego-Czym-Pianista-Dysponuje wykonywania określonych fizycznych ruchów polegających na inter-akcji z klawiaturą w celu uzyskiwania takich czy innych dźwiękowych rezultatów...
Ciąg dalszy - mam nadzieję - nastąpi...
A póki co: Wszystkich Was zapraszam na koncert do Świętokrzyskiej Filharmonii!
Czwartek - 30.3.2017 - godzina 18.30 w Sali Koncertowej. Oto link do koncertowego info:
http://filharmonia.kielce.com.pl/press/press_30.03.17.html#ch
Innych wykonawców nie znam, ale to - co już usłyszałem w wykonaniu Grzegorza Chwalińskiego - nakazuje porzucić wszelkie inne zajęcia i iść słuchać kolejnych Jego propozycji: to może być coś na miarę wystawy Modiglianiego lub (kto wie) spotkania z nową poezją Rimbaud'a...
https://www.youtube.com/watch?v=BSTsrvZUOnQ&t=225s
Do innych aspektów TEMATU powrócimy wkrótce... Pozdrawiam serdecznie!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz